poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 2

Chłopak ze snu Dojechaliśmy na miejsce. Było tu ślicznie. Dosłownie w ty mieście było wszystko. Zwłaszcza było ciepło. Mieszkaliśmy w pięknym domku jednorodzinnym. Miałam pokój wychodząc na skatepark. Może jak będę mogła to Josh pozwoli mi pojeździć na desce… -josh.. -co.? -będę mogła iść pojeździć na desce.? Powiedziałam cicho. -idź. -naprawdę.? Odpowiedziała już weselej. -taa leć. -dziękuję. Szybko poszłam na górę do pokoju i wzięłam moją deskę. Była trochę stara zniszczona ale nadawała się jeszcze do jeżdżenia. Przebrałam się jeszcze w czarne leginsy i jakąś fioletową tunikę. Włożyłam do uszu słuchawki i puściłam playlistę. Akurat leciał Justin Bieber – Change Me. Jadąc do skateparku zauważyłam grupkę ludzi. Chciałam zobaczyć co się dzieję ale raczej nie dała bym rady. Jadąc dalej dojechałam na rampę. Weszłam na nią i zaczełam jeździć robiąc najtrudniejsze triki jakie znam. Tak lubię deskę. To moje życie. W pewnym momencie dołączyłam się do mnie jakiś chłopak. -wow jestem pod wrażeniem jak jeździsz. Powiedział uśmiechając się. - dziękuje. Odpowiedziałam mu i zaczełam się rumienić. Pierwszy raz ktoś powiedział mi komplement. - jestem Chris. - Nicole. -jesteś tu nowa.? Pierwszy raz cię tu widzę. -tak. Przeprowadziłam się tu niedawno… - sama.? Spytał zdziwiony. -nie z kolegą. Mruknęłam… -em.. widać że nie chcesz o tym gadać więc nie naciskam. Powiedział dalej się uśmiechając. -to nie tak że nie chcę. Po prostu.. Em. Chodzi o to że… A zresztą.. machnęłam ręką i zaczełam jeździć ale szybko przestałam czując ból w żebrach. Musiałam na chwilę usiąść. -chodź poznam cię moimi kolegami. Powiedział Chris ciągnąc mnie za rękę. -muszę.? Mruknęłam niemrawo. -tak. Hey chciałbym wam kogoś przedstawić. -nowa laska.? Haha. Zaczął się śmiać jakiś koleś. -zamknij się Rayn. Splunął chłopak. -jestem Justin. Podszedł do mnie jakiś kolega Chrisa. Spojrzałam na niego i.. O Matko… on jest tym kolesiem z mojego snu. Ale jak to możliwe.? Przecież ja go nawet nie widziałam a mi się śnił. -Nicole. Odpowiedziałam cicho. Zobaczyłam jak chyba zauważyłam moją rozciętą wargę bo zmarszczył brwi.. -em.. wiecie co ja musze lecieć sorki. Pa chłopacy. Uśmiechnęłam się blado i szybko odjechałam do domu. Oby nie wpieprzał się w moje życie bo Josh go zabije…
*oczami Justina*
Siedziałam w parku z kumplami. jak zwykle Chrisa gdzieś wywiało. Chciałem iść już go szukać ale przyszedł z jakąś dziewczyną. Gdy spojrzałem na nią serce zabiło mi mocniej. Ona jest śliczna. Ciemno blondynka miała piękne duże niebieski oczy. Cera jasna prawie jak porcelana. Nieważne to było. Chłopacy coś tam zaczęli gadać a ja podeszłem do mojego skarba. Co ja mówię.. przecież ona nie jest moim skarbem. Przywitałem się nią patrząc w jej oczy. Spojrzałem w dół i zobaczyłem jej rozciętą wargę. Chyba to zauważyła bo się szybko pożegnała i poszła do domu. Jakoś tak dziwnie się poczułem. Taki samotny. Ludzie nie mówcie mi że ja się zakochałem ;// chłopacy chyba zauważyli że jest coś ze mną nie tak bo zaczęli mi dokuczać. -spadajcie. Powiedziałem, wziąłem deskę i poszedłem pojeździć na rampie. Byłem mega wkurzony i zdołowany. Cały czas myślałem a co by było gdyby.. Justin do kija ogarnij się powiedziałem do siebie w myślach. Eh.. nagle usłyszałem Ushera. Co się dzieję.? To twój telefon debilu powiedział głosik w mojej głowie. A no tak. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem kto dzwoni. Mama ;*. Odebrałem. -słucham mamo. -przyjdź na obiad synku. -okey zaraz będę. Powiedziałem i się rozłączyłem. -sory chłopaki musze lecieć. Pa. -pa. Powiedzieli równo. Wchodząc na deskę zacząłem się odpychać i tak po prostu jechałem do domu. Moje myśli cały czas zaprzątała Nicole. -Co się dzieje Justin.? Spytała mama. -nic mamo. Westchnąłem. 
*oczami Nicole* 
Byłam w domu. Cały czas myślałam o Justinie. Nie wiem czemu ten chłopak zaprząta moją głowę… od razu po tym jak przyszłam Josh zaczął znów mnie bić z pytaniem co ja tam tak długo robiłam. Straciłam poczucie czasu to prawda.. Em.. to wszystko mnie przerasta. Bolą mnie cały czas żebra. Idąc do pokoju wzięłam bandaż elastyczny. W moim nowym pomieszczeniu zdjęłam bluzkę i owinęłam żebra bandażem. Poszłam do łazienki się umyć. Wzięłam jeszcze ze sobą piżamę i bieliznę. Gdy wykonałam wszystkie czynności położyłam się do łóżka, włączyłam piosenkę Na Zawsze i zaczełam myśleć. Jutro już idę do nowej szkoły. nowi nauczyciele, nowe otoczenie, a co najgorsze nowi ludzie.. Będzie niedobrze tak jak myślę czy może w końcu się odnajdę.. z takimi myślami położyłam się spać… 
*rano*
Wstałam bardzo wcześnie. Wykonałam poranne czynności typu ubranie się, wzięcie prysznica, zatuszowanie siniaków na twarzy, spakowanie się, zjedzenie śniadania itd. Gdy skończyłam zrobiłam jeszcze posiłek Josh’owi. Tak może i mnie bije, gwałci itd. Ale nadal to on mną się zajął. Wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku szkoły. po drodze zauważyłam…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz