Strach
-Josh błagam przestań. -zamknij ryj głupia szmato. -j-a.. j-a.. naprawdę nie chciałam. -oczywiście że chciałaś. - sprzątaj to. Krzyknął a ja pod wpływem jego krzyku dostałam dreszczu. Tak wyglądał każdy mój dzień. Szkoła, powrót do domu, krzyk, bicie, gwałt, porzucenie.. mam mętlik w głowie… nie mam przyjaciół. Nikt mnie tu nie lubi… jesteś bezużyteczną suką. Powiedział mój głos w głowie. Z tym się zgodzę.. posprzątałam jak najszybciej rozbitą szklankę. -Josh mogę już iść d pokoju.? Mój głos zadrżał. -haha ty serio myślałaś że cię po tym puszcze.? Jaka ty głupia. Powiedział i podszedł do mnie.. zaczął mnie rozbierać….. po wszystkim uciekłam do pokoju i zaczęłam płakać. Nie chcę już żyć… to mnie przerasta. Poszłam do łazienki i nadzwyczaj w świecie sięgnęłam po żyletkę…
*rano* Czułam się zajebiście słyszycie ten sarkazm prawda.? Eh.. tak naprawdę czułam się do dupy.. musze iść do szkoły zanim się obudzi Josh.. chcę jeszcze coś zjeść.. wczoraj mnie tak pobił że mnie żebra bolą…. Oby nie były złamane . ;c eh.. wstałam, ubrałam się, pomalowałam, zjadłam prysznic i szybko nałożyłam na siebie płaszczyk i buty.. idąc do szkoły założyłam słuchawki.. wsłuchałam się w odgłosy Justin’a Bieber’a- All That Mastters. Tak jestem Belieber. Szłam i szłam i myśląc czemu ja jeszcze nie odeszłam ”to proste boisz się że cie znajdzie i zabije” powiedział cicho głosik w mojej głowie. ‘ nie prawda” powiedział drugi głosik ale wiedziałam już że kłamie.. byłam pod szkołą.. podeszłam do szafki i zdjęłam kurtkę. Podszedł do mnie największy plastik ze swoja banda.
-czego chcesz.? Warknęłam
- haha a jak myślisz.? spytała spod swoich długich sztucznych rzęs. -
-Jak tam twoja mamusia.? Ah przepraszam zapomniałam że nie żyje.. zaśmiała mi się perfidnie w twarz. - a tatuś.? Nadal pije.? Czy już przestał.? Zaczęła udawać że jest jej smutno, ale zaraz znów zaczęła się śmiać. Miałam łzy w oczach. Ta to wszystko prawda… mama zmarła na raka gdy miałam 12 lat. A tata pił. Bił. Poniżał. Wyzywał od dziwek, suk itd. Od małego byłam tak maltretowana jak nie przez ojca to teraz przez Josh’a. Opowiadając dalej ojciec się zapił. Mam jeszcze brata. Ale uciekł z domu zostawiając mnie z tym wszystkim samą. Nie miałam z nim kontaktu i do tej pory nie mam. -zostaw mnie okey.? Mam w dupie co mówisz. Mówisz coś, osądzasz a później się śmiejesz.. co byś ty zrobiła gdybyś była na moim miejscu.? Gdybyś musiała znosić to wszystko co ja. A przepraszam. Ty tak nie masz bo jesteś rozpieszczoną gwiazdeczką. I dziwką zarazem. Ilu zdążyłaś już pieprzyć.? Całą szkołę.? Czy tylko pół. Pierwszy raz udało mi się ją zgasić.
Odeszłam od nich zostawiając ją samą z przyjaciółeczkami. Tak 1 : 0 dla mnie. Eh.. ;// przy każdym ruchu bolały mnie żebra. Eh. Weszłam do Sali. Okazało się że jestem jedną z pierwszych osób. Usiadłam na tyłach i wyjęłam z torby słuchawki.. podłączyłam do telefonu i puściłam playliste. Przez cała lekcję słuchałam i patrzyłam w okno. Nauczyciele się przyzwyczaili bo wiedzieli jaką mam sytuacje ale po części. Po całej szkole wróciłam do domu i zaczełam szybko przygotowywać obiad by Josh się nie wkurzył.
-hey dziwko. Mam dla ciebie wiadomość. Przeprowadzamy się. Powiedział Jonh wchodząc do kuchni.
-ale.. jak to.?
-normalnie kurwa nie wiesz jak się przeprowadza.? Spytał.
-wiem.. powiedziałam cicho.
-gdzie.? Dodałam.
-Stanford.
-okey… usiądź.. powiedziałam nakładając mu obiad.
-czy ty mi rozkazujesz suko.? Zwęził oczy podchodząc do mnie. Podniósł na mnie rękę. Nie pierwszy i nie ostatnio pomyślałam przewracając oczami.
-czy ty na mnie przewracasz oczami.? Był na Maksa wściekły. Przyłożył mi pięścią w żebra. Upadłam i zaczęłam się chwytać za to miejsce.
-nic ci nie będzie wstawaj i idź się spakować. Powiedział albo nawet warknął.
-dobrze. Odpowiedziałam i jak najszybciej poszłam na górę.. spakowałam wszystkie swoje rzeczy (miałam ich mało) i zeszłam na dół z walizką. Nie wiedziałam co mnie będzie czekać w nowym mieście. Szczerze to się boję. Nowe miejsce, nowa szkoła, nowi ludzie. Rozmyślając wpakowałam swoją walizkę do auta.
-jedziemy. Powiedział znienawidzony głos. Bałam się. Tak to jest pewne. Ale czego? Tego że kolejny raz zostanę pobita.? Czy tego co może stać się tam.? W nowym mieście. Nie było to do końca zrozumiałe. Wyjechaliśmy zostawiłam tam 16 lat mojego życia. Mam nadzieje że zacznę wszystko od nowa… że porzucę przeszłość za sobą. Mam taką nadzieje. Zasnęłam…
„jesteśmy na polanie. Pięknej polanie. Zrobiliśmy byliśmy tam razem. Robiliśmy piknik. Ty biegałeś za śliczną dziewczynką. Na oko miała 2 latka. Włosy były podobne do twoich a oczy po mnie. Duże piękne niebieskie. Cera była po nas. I nagle zaczęłam was wołać. - Justin przestań już gonić Catlin i chodźcie. Zaczęłam się uśmiechać. Byłam szczęśliwa. Podszedłeś do mnie z mała na ręce a ja wstałam i pocałowałam Justina w usta. Odebrałam małą z twoich rąk. Usiedliśmy i zaczęliśmy konsumować kanapki. I nagle pojawił się mały chłopiec. Miał z 3 latka. - David skarbie chodź. Powiedziałam i przytuliłam go. Piękna rodzinna sielanka….”
Obudziłam się z tego wspaniałego snu w zajebistym humorze, ale nie trwało to długo. Gdy spojrzałam w bok nie zauważyłam chłopaka z mojego snu. Widziałam Josh’a….
dialogi daje się po enterach
OdpowiedzUsuń-ja
-on-uczucia, co zrobił-on
jlb. tak ciężko zrozumieć