Chłopak ze snu
Dojechaliśmy na miejsce. Było tu ślicznie. Dosłownie w ty mieście było wszystko. Zwłaszcza było ciepło. Mieszkaliśmy w pięknym domku jednorodzinnym. Miałam pokój wychodząc na skatepark. Może jak będę mogła to Josh pozwoli mi pojeździć na desce…
-josh..
-co.?
-będę mogła iść pojeździć na desce.? Powiedziałam cicho.
-idź.
-naprawdę.? Odpowiedziała już weselej.
-taa leć.
-dziękuję. Szybko poszłam na górę do pokoju i wzięłam moją deskę. Była trochę stara zniszczona ale nadawała się jeszcze do jeżdżenia. Przebrałam się jeszcze w czarne leginsy i jakąś fioletową tunikę. Włożyłam do uszu słuchawki i puściłam playlistę. Akurat leciał Justin Bieber – Change Me. Jadąc do skateparku zauważyłam grupkę ludzi. Chciałam zobaczyć co się dzieję ale raczej nie dała bym rady. Jadąc dalej dojechałam na rampę. Weszłam na nią i zaczełam jeździć robiąc najtrudniejsze triki jakie znam. Tak lubię deskę. To moje życie. W pewnym momencie dołączyłam się do mnie jakiś chłopak.
-wow jestem pod wrażeniem jak jeździsz. Powiedział uśmiechając się.
- dziękuje. Odpowiedziałam mu i zaczełam się rumienić. Pierwszy raz ktoś powiedział mi komplement. - jestem Chris.
- Nicole.
-jesteś tu nowa.? Pierwszy raz cię tu widzę.
-tak. Przeprowadziłam się tu niedawno…
- sama.? Spytał zdziwiony.
-nie z kolegą. Mruknęłam…
-em.. widać że nie chcesz o tym gadać więc nie naciskam. Powiedział dalej się uśmiechając.
-to nie tak że nie chcę. Po prostu.. Em. Chodzi o to że… A zresztą.. machnęłam ręką i zaczełam jeździć ale szybko przestałam czując ból w żebrach. Musiałam na chwilę usiąść.
-chodź poznam cię moimi kolegami. Powiedział Chris ciągnąc mnie za rękę.
-muszę.? Mruknęłam niemrawo.
-tak. Hey chciałbym wam kogoś przedstawić.
-nowa laska.? Haha. Zaczął się śmiać jakiś koleś.
-zamknij się Rayn. Splunął chłopak.
-jestem Justin. Podszedł do mnie jakiś kolega Chrisa. Spojrzałam na niego i.. O Matko… on jest tym kolesiem z mojego snu. Ale jak to możliwe.? Przecież ja go nawet nie widziałam a mi się śnił.
-Nicole. Odpowiedziałam cicho. Zobaczyłam jak chyba zauważyłam moją rozciętą wargę bo zmarszczył brwi..
-em.. wiecie co ja musze lecieć sorki. Pa chłopacy. Uśmiechnęłam się blado i szybko odjechałam do domu. Oby nie wpieprzał się w moje życie bo Josh go zabije…
*oczami Justina*
Siedziałam w parku z kumplami. jak zwykle Chrisa gdzieś wywiało. Chciałem iść już go szukać ale przyszedł z jakąś dziewczyną. Gdy spojrzałem na nią serce zabiło mi mocniej. Ona jest śliczna. Ciemno blondynka miała piękne duże niebieski oczy. Cera jasna prawie jak porcelana. Nieważne to było. Chłopacy coś tam zaczęli gadać a ja podeszłem do mojego skarba. Co ja mówię.. przecież ona nie jest moim skarbem. Przywitałem się nią patrząc w jej oczy. Spojrzałem w dół i zobaczyłem jej rozciętą wargę. Chyba to zauważyła bo się szybko pożegnała i poszła do domu. Jakoś tak dziwnie się poczułem. Taki samotny. Ludzie nie mówcie mi że ja się zakochałem ;// chłopacy chyba zauważyli że jest coś ze mną nie tak bo zaczęli mi dokuczać.
-spadajcie. Powiedziałem, wziąłem deskę i poszedłem pojeździć na rampie. Byłem mega wkurzony i zdołowany. Cały czas myślałem a co by było gdyby.. Justin do kija ogarnij się powiedziałem do siebie w myślach. Eh.. nagle usłyszałem Ushera. Co się dzieję.? To twój telefon debilu powiedział głosik w mojej głowie. A no tak. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem kto dzwoni. Mama ;*. Odebrałem.
-słucham mamo.
-przyjdź na obiad synku.
-okey zaraz będę. Powiedziałem i się rozłączyłem.
-sory chłopaki musze lecieć. Pa.
-pa. Powiedzieli równo. Wchodząc na deskę zacząłem się odpychać i tak po prostu jechałem do domu. Moje myśli cały czas zaprzątała Nicole.
-Co się dzieje Justin.? Spytała mama.
-nic mamo. Westchnąłem.
*oczami Nicole*
Byłam w domu. Cały czas myślałam o Justinie. Nie wiem czemu ten chłopak zaprząta moją głowę… od razu po tym jak przyszłam Josh zaczął znów mnie bić z pytaniem co ja tam tak długo robiłam. Straciłam poczucie czasu to prawda.. Em.. to wszystko mnie przerasta. Bolą mnie cały czas żebra. Idąc do pokoju wzięłam bandaż elastyczny. W moim nowym pomieszczeniu zdjęłam bluzkę i owinęłam żebra bandażem. Poszłam do łazienki się umyć. Wzięłam jeszcze ze sobą piżamę i bieliznę. Gdy wykonałam wszystkie czynności położyłam się do łóżka, włączyłam piosenkę Na Zawsze i zaczełam myśleć. Jutro już idę do nowej szkoły. nowi nauczyciele, nowe otoczenie, a co najgorsze nowi ludzie..
Będzie niedobrze tak jak myślę czy może w końcu się odnajdę.. z takimi myślami położyłam się spać…
*rano*
Wstałam bardzo wcześnie. Wykonałam poranne czynności typu ubranie się, wzięcie prysznica, zatuszowanie siniaków na twarzy, spakowanie się, zjedzenie śniadania itd. Gdy skończyłam zrobiłam jeszcze posiłek Josh’owi. Tak może i mnie bije, gwałci itd. Ale nadal to on mną się zajął. Wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku szkoły. po drodze zauważyłam…
poniedziałek, 9 grudnia 2013
środa, 4 grudnia 2013
Rozdział 1
Strach
-Josh błagam przestań. -zamknij ryj głupia szmato. -j-a.. j-a.. naprawdę nie chciałam. -oczywiście że chciałaś. - sprzątaj to. Krzyknął a ja pod wpływem jego krzyku dostałam dreszczu. Tak wyglądał każdy mój dzień. Szkoła, powrót do domu, krzyk, bicie, gwałt, porzucenie.. mam mętlik w głowie… nie mam przyjaciół. Nikt mnie tu nie lubi… jesteś bezużyteczną suką. Powiedział mój głos w głowie. Z tym się zgodzę.. posprzątałam jak najszybciej rozbitą szklankę. -Josh mogę już iść d pokoju.? Mój głos zadrżał. -haha ty serio myślałaś że cię po tym puszcze.? Jaka ty głupia. Powiedział i podszedł do mnie.. zaczął mnie rozbierać….. po wszystkim uciekłam do pokoju i zaczęłam płakać. Nie chcę już żyć… to mnie przerasta. Poszłam do łazienki i nadzwyczaj w świecie sięgnęłam po żyletkę…
*rano* Czułam się zajebiście słyszycie ten sarkazm prawda.? Eh.. tak naprawdę czułam się do dupy.. musze iść do szkoły zanim się obudzi Josh.. chcę jeszcze coś zjeść.. wczoraj mnie tak pobił że mnie żebra bolą…. Oby nie były złamane . ;c eh.. wstałam, ubrałam się, pomalowałam, zjadłam prysznic i szybko nałożyłam na siebie płaszczyk i buty.. idąc do szkoły założyłam słuchawki.. wsłuchałam się w odgłosy Justin’a Bieber’a- All That Mastters. Tak jestem Belieber. Szłam i szłam i myśląc czemu ja jeszcze nie odeszłam ”to proste boisz się że cie znajdzie i zabije” powiedział cicho głosik w mojej głowie. ‘ nie prawda” powiedział drugi głosik ale wiedziałam już że kłamie.. byłam pod szkołą.. podeszłam do szafki i zdjęłam kurtkę. Podszedł do mnie największy plastik ze swoja banda.
-czego chcesz.? Warknęłam
- haha a jak myślisz.? spytała spod swoich długich sztucznych rzęs. -
-Jak tam twoja mamusia.? Ah przepraszam zapomniałam że nie żyje.. zaśmiała mi się perfidnie w twarz. - a tatuś.? Nadal pije.? Czy już przestał.? Zaczęła udawać że jest jej smutno, ale zaraz znów zaczęła się śmiać. Miałam łzy w oczach. Ta to wszystko prawda… mama zmarła na raka gdy miałam 12 lat. A tata pił. Bił. Poniżał. Wyzywał od dziwek, suk itd. Od małego byłam tak maltretowana jak nie przez ojca to teraz przez Josh’a. Opowiadając dalej ojciec się zapił. Mam jeszcze brata. Ale uciekł z domu zostawiając mnie z tym wszystkim samą. Nie miałam z nim kontaktu i do tej pory nie mam. -zostaw mnie okey.? Mam w dupie co mówisz. Mówisz coś, osądzasz a później się śmiejesz.. co byś ty zrobiła gdybyś była na moim miejscu.? Gdybyś musiała znosić to wszystko co ja. A przepraszam. Ty tak nie masz bo jesteś rozpieszczoną gwiazdeczką. I dziwką zarazem. Ilu zdążyłaś już pieprzyć.? Całą szkołę.? Czy tylko pół. Pierwszy raz udało mi się ją zgasić.
Odeszłam od nich zostawiając ją samą z przyjaciółeczkami. Tak 1 : 0 dla mnie. Eh.. ;// przy każdym ruchu bolały mnie żebra. Eh. Weszłam do Sali. Okazało się że jestem jedną z pierwszych osób. Usiadłam na tyłach i wyjęłam z torby słuchawki.. podłączyłam do telefonu i puściłam playliste. Przez cała lekcję słuchałam i patrzyłam w okno. Nauczyciele się przyzwyczaili bo wiedzieli jaką mam sytuacje ale po części. Po całej szkole wróciłam do domu i zaczełam szybko przygotowywać obiad by Josh się nie wkurzył.
-hey dziwko. Mam dla ciebie wiadomość. Przeprowadzamy się. Powiedział Jonh wchodząc do kuchni.
-ale.. jak to.?
-normalnie kurwa nie wiesz jak się przeprowadza.? Spytał.
-wiem.. powiedziałam cicho.
-gdzie.? Dodałam.
-Stanford.
-okey… usiądź.. powiedziałam nakładając mu obiad.
-czy ty mi rozkazujesz suko.? Zwęził oczy podchodząc do mnie. Podniósł na mnie rękę. Nie pierwszy i nie ostatnio pomyślałam przewracając oczami.
-czy ty na mnie przewracasz oczami.? Był na Maksa wściekły. Przyłożył mi pięścią w żebra. Upadłam i zaczęłam się chwytać za to miejsce.
-nic ci nie będzie wstawaj i idź się spakować. Powiedział albo nawet warknął.
-dobrze. Odpowiedziałam i jak najszybciej poszłam na górę.. spakowałam wszystkie swoje rzeczy (miałam ich mało) i zeszłam na dół z walizką. Nie wiedziałam co mnie będzie czekać w nowym mieście. Szczerze to się boję. Nowe miejsce, nowa szkoła, nowi ludzie. Rozmyślając wpakowałam swoją walizkę do auta.
-jedziemy. Powiedział znienawidzony głos. Bałam się. Tak to jest pewne. Ale czego? Tego że kolejny raz zostanę pobita.? Czy tego co może stać się tam.? W nowym mieście. Nie było to do końca zrozumiałe. Wyjechaliśmy zostawiłam tam 16 lat mojego życia. Mam nadzieje że zacznę wszystko od nowa… że porzucę przeszłość za sobą. Mam taką nadzieje. Zasnęłam…
„jesteśmy na polanie. Pięknej polanie. Zrobiliśmy byliśmy tam razem. Robiliśmy piknik. Ty biegałeś za śliczną dziewczynką. Na oko miała 2 latka. Włosy były podobne do twoich a oczy po mnie. Duże piękne niebieskie. Cera była po nas. I nagle zaczęłam was wołać. - Justin przestań już gonić Catlin i chodźcie. Zaczęłam się uśmiechać. Byłam szczęśliwa. Podszedłeś do mnie z mała na ręce a ja wstałam i pocałowałam Justina w usta. Odebrałam małą z twoich rąk. Usiedliśmy i zaczęliśmy konsumować kanapki. I nagle pojawił się mały chłopiec. Miał z 3 latka. - David skarbie chodź. Powiedziałam i przytuliłam go. Piękna rodzinna sielanka….”
Obudziłam się z tego wspaniałego snu w zajebistym humorze, ale nie trwało to długo. Gdy spojrzałam w bok nie zauważyłam chłopaka z mojego snu. Widziałam Josh’a….
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)